Rosomag.pl » Rozrywka i sztuka » W trzeci czwartek listopada przybywa… Beaujolais Nouveau!

Minutę po północy (czyli jak zawsze na samym początku trzeciego czwartku listopada) swoją podróż rozpoczyna młodziutki, lekki, najsłynniejszy winiarski produkt marketingowy świata – Beaujolais Nouveau!

Beaujolais Nouveau

Wielbicieli tego młodego wina jest chyba jednak więcej, niż malkontentów oraz prawdziwych znawców, którzy zarzucają trunkowi kwaśność i płytkość (jego aromat i smak pochodzi ze specjalnej metody winifikacji). Co ciekawe, wielu francuskich winiarzy nie uznaje trunku za pełnoprawne wino, a w gazetach i blogach winiarskich w dobrym tonie jest NIE PISAĆ o Beaujolais Nouveau. Jednak jakkolwiek wina z Beaujolais renomę mają od dziesiątek lat, to właśnie Nouveau (czyli młode winko z tegorocznych zbiorów) rozsławiło jego nazwę na całym świecie.

Bo kto pija na co dzień Beaujolais? Tylko Francuzi i koneserzy, którzy wino pochodzące z tego małego regionu (ma zaledwie 50 km długości i 10 km szerokości!) pod Lyonem pijają np. do ślimaków. Natomiast Beaujolais Nouveau pije cały świat. Dosłownie! Nouveau piją nawet osoby, które na co dzień nie przepadają za tym napojem alkoholowym. To magia wina? Nie tylko, raczej marketingowy majstersztyk…

Beaujolais Nouveau

Tylko 10 winnic ma przywilej wytwarzania Beaujolais Nouveau, które produkuje się wg wyjątkowej receptury

Chociaż, z drugiej strony – Beaujolais Nouveau jest wyjątkowe na swój winny sposób: prawo do jego produkcji ma zaledwie dziesięć winnic! Zbiór odbywa się ręcznie (jak w Szampanii…) i mogą to być wyłącznie grona odmiany Gamay. Co ciekawsze, nie zgniata się ich do procesu fermentacji, która powstaje wewnątrz całych owoców. Wino ma chyba z tego względu ograniczoną trwałość – Nouveau można wypić najpóźniej w maju następnego roku (to zaledwie półroczny okres trwałości. Jak na czerwone wino – kiepsko!). Chyba że rocznik był dobry, to wino nie zamieni się w ocet aż do następnych zbiorów. Wielbiciele tego wina twierdzą, że jest ono wyjątkowe także z innego względu – to czerwone wino smakujące jak… białe. Pije się je schłodzone do 12-14 stopni, dużymi łykami – najlepiej dla podkreślenia dobrego nastroju (czyż nie znamy tego z Szampanii?) i w dużym gronie… Tradycja otwierania pierwszej butelki narodziła się w 1967 roku, natomiast w skali globalnej, dzięki wielkiemu zaangażowaniu marketingowemu trwa od 1985 r.

Czy wiecie, że największymi amatorami tego młodziutkiego wina (zbiory były we wrześniu, więc to naprawdę noworodek) są… Japończycy? W ub. roku, jak podaje Puls Biznesu, zamówili prawie 8 milionów butelek tegoż wina, dlatego dziś o północy, z miejsca gdzie odbywa się ceremonia otwarcia pierwszej butelki, Francuzi będą się łączyć z Japończykami przez Skype’a na internetowej degustacji. Drugim odbiorcą Beaujolais Nouveau są Amerykanie (ale to zaledwie 2 miliony butelek), a trzecim – Niemcy, którzy mają przecież własne świetne wina (i winnice).

Trzeba jednak przyznać, że operacja dostarczenia do sklepów i restauracji na całym świecie milionów butelek Beaujolais Noveau dokładnie w trzeci czwartek listopada (ani przed, ani po) jest niesamowitym przedsięwzięciem logistycznym. I ta dokładnie od lat znana data oraz możliwość globalnej degustacji wina powoduje, że wielka część świata czuje  specyficzną więź  emocjonalną. A wtedy nieważna jest jakość Beaujolais Noveau. Liczy się… fun. Ludzie spotykają się, by wypić razem lekkie, owocowe, aromatyczne wino. Jest powód do radości? jasne, jeszcze jaki! A zatem cieszmy się: Le Beaujolais Nouveau est arrivé!



POLUB LUB UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ: 

 

MASZ LEKKIE PIÓRO? PUBLIKUJ W ROSOMAG.PL