Etapy żałoby – jak przetrwać utratę bliskiej osoby?

etapy żałoby

Żałoba związana z odejściem bliskiej osoby to przeżycie dane każdemu z nas. Wcześniej czy później dotknie nas to osobiście. Nie ma przed tym ucieczki, bo śmierć to jedyna stała rzecz na świecie. Pojawi się, dotknie naszego serca swoją zimną ręką – to pewne na 100%. Jednak jeśli poznasz cztery etapy żałoby będzie Ci nieco łatwiej

Żałoba – jak ją przetrwać?

Emocje, które towarzyszą odejściu kogoś nam bliskiego, drogiego, ważnego – są zawsze silne. To taka trójca: rozpacz, szok, żal. Ich intensywność i czas trwania zależą już jednak od każdego z nas, są indywidualne. Każdy inaczej będzie przeżywać odejście bliskiego. Zależy to od wielu czynników, związanych m.in. z relacją, z osobowością, również ze sposobem, w jaki się kogoś traci. Psychologowie mówią nawet o fazach tego przeżycia. Są cztery główne etapy żałoby:

Etapy żałoby

Pierwszy etap żałoby to szok i otępienie

To etap najwcześniejszy, pojawia się tuż po śmierci bliskiej osoby. Towarzyszy mu wstrząs, mózg więc często zaprzecza faktom, wypiera to, co się stało, nie chce dopuścić do świadomości tej tragicznej prawdy. I nie ma na to wpływu, czy śmierć była nagła, czy też poprzedził ją długi okres choroby.

Drugi etap żałoby oznacza tęsknotę i żal 

Teraz osoba, która straciła kogoś odczuwa wielką, ogromną tęsknotę – płacze, wspomina zmarłego, ma sny i wizje. Często czuje bezsilny gniew, pretensje do losu albo poczucie winy, że nie mogła zrobić czegoś, by uratować bliskiego. W tej fazie smutek jest najintensywniejszy, bo jest już po pogrzebie i żałobnik jest sam ze swoim cierpieniem. Trudno jest mu np. wyobrazić sobie, że kiedyś znów będzie cieszył się życiem. W tym okresie zwyczajne, codzienne czynności, praca, obowiązki wydają się ponad siły – dokładnie jak u osoby będącej w głębokiej depresji.

Trzeci etap żałoby wypełnia destrukcja i rozpacz

To najgroźniejsza faza żałoby, gdyż człowiek pogrążony w rozpaczy nie potrafi powrócić do normalnego życia. Dręczy go poczucie beznadziei, osamotnienia, lęku. Izoluje się najczęściej od ludzi, w żadnym działaniu nie widzi sensu. Żałoba pozbawia go poczucia bezpieczeństwa, tożsamości gdyż została zerwana więź, nie ma jego „małej społeczności”, w której żył. Na tym etapie mogą również pojawiać się myśli samobójcze. Myśli te powodowane są ogromem bólu i chęcią ucieczki przed nim.Jeśli ta faza potrwa zbyt długo, człowiek już nigdy nie wydostanie się z klatki rozpaczy, obsesyjnie odgradzając się od życia.

Czwarty – ostatni etap żałoby to reorganizacja

To etap „zdrowienia”. Człowiek akceptuje stratę i powoli wraca do równowagi. Ból jest mniejszy, rozpacz nie tak intensywna, więc poczucie straty staje się możliwe do zniesienia. Czas przecież płynie, a życie stawia nowe zadania. Przeszłość powoli oddala się – i chociaż nigdy nie zostanie wyparta z pamięci, to człowiek, który przeżył śmierć bliskiej osoby układa sobie od nowa życie. Podczas żałoby zmarły był postacią centralną, na nim skupiona była cała energia, uwaga, emocje, myśli. Teraz jest inaczej  – i nie chodzi o to, by o zmarłym zapomnieć, jedynie zmienić intensywność tej relacji. Powoli człowiek zaczyna dostrzegać, że życie bez zmarłego jest możliwe, że może cieszyć się światem.

etapy żałoby
Żałoba jest trudnym okresem w naszym życiu – upływ czasu jest tu najlepszym lekarstwem. Trzeba przejść przez etapy żałoby

Etapy żałoby – jak długo trwają?

Jak długo trwają te fazy, cała żałoba? Potocznie uważa się, że wszystkie etapy żałoby trwają rok, dwa. Jednak to kwestia indywidualna. Niekiedy żałoba trwa osiem miesięcy, czasem nawet pięć lat.

Kiedy wiemy, że jesteśmy już w czwartym etapie żałoby, że już z niej wychodzimy? Kiedy potrafimy wspominać zmarłą osobę bez silnego bólu, aczkolwiek smutek po stracie będziemy odczuwać przez całe życie. Pojawiać się on będzie w momentach szczególnie ważnych, rocznicowych. Życie po stracie nigdy nie będzie takie samo jak przedtem, ale tylko od nas zależy, czy odkryjemy w nim nowy sens i odzyskamy radość, szczęście. Trwanie przez lata w żałobie odgradza nas od życia i sprawia, że sami umieramy jeszcze przed własną śmiercią…