ZAKUPY NA CZASIE DLA: KOBIETY MĘŻCZYZNY DZIECKA DOMU

Rosomag.pl » Technologia i media » Latający samochód to nie fantastyka!

W słynnym serialu animowanym rozgrywającym się w przyszłości pt. Jetsonowie ludzie podróżowali na co dzień pojazdami latającymi – do szkoły do pracy, do sklepu. Podróż trwa pięć razy krócej niż samochodem, omijamy korki, ronda i skrzyżowania. Czy nie wygodniej? Już wkrótce wizja science-fiction może stać się rzeczywistością

Pod koniec 2018 roku pojawił się pojazd, którym można poruszać się zarówno po drogach, jak i w powietrzu. Zmiana trybu poruszania się zajmuje niecałą minutę, jednak auto potrzebuje 500 metrowego pasa startowego. Producent 2-osobowego auta zwanego Terrafugia Transition, koncern Geely Automobile (właściciel m.in. Volvo), wyposażyła je w dwa silniki elektryczno-hybrydowe. W powietrzu pojazd będzie się przemieszczał z prędkością do 160 km/h, na lądzie do ok. 100 km/h. Auto zużywa 17 litrów paliwa na godzinę, co sprawia, że może  pokonać w powietrzu prawie 800 km.

Powstało wiele projektów

Latający samochód to wcale nie taka nowość. Już od stu lat trwają intensywne prace nad tego typu pojazdami, warto wymienić choćby słowacki Aeromobil, który w powietrzu rozwija prędkość do 300 km/h czy mały 1-osobowy BlackFly firmy Opener, który przeszedł już testy w Kanadzie.

Projektanci prześcigają się w wymyślaniu coraz nowszych rozwiązań technicznych. I tak na przykład Roger Shawyer stworzył projekt silnika elektromagnetycznego wykorzystującego do działania mikrofale. Prace jednak utknęły w martwym punkcie z powodu braku funduszy. Choć silnik nie potrzebuje paliwa, problemem jest ogromne zapotrzebowanie na energię elektryczną.

Kolejny ciekawy pomysł to projekt TF-X (Geely Automobile). Jest to maszyna sterowana za pomocą komputera, któremu wystarczy podać nazwę destynacji. Można nią startować prawie z  każdego miejsca i w prawie każdym wylądować, bowiem ma ona zdolność wertykalnego startu i lądowania (pojazd typu VTOL – Vertical Take Off and Landing).

Pomysłem interesują się także producenci samolotów. Boeing kupił Aurora Flies Sciences, która opracowuje projekt latającego samochodu, a Airbus ogłosił, że zamierza zająć się testami Vahany (maszyna typu VTOL). W prace nad podobnymi pojazdami zaangażował się także Google.

Nie tak łatwo…

Choć wiele prototypów aut przeszło pomyślnie fazę testów, na razie korzystanie z nich nie będzie możliwe z braku odpowiedniej infrastruktury oraz przepisów ruchu. Należy pamiętać, że niektóre maszyny potrzebują długiego pasa startowego. Choć powstało kilka projektów pojazdów startujących wertykalnie, wprowadzenie także ich do użytku powszechnego nie jest takie proste. Ruch takimi pojazdami wymaga szczegółowych regulacji prawnych, aby zapewnić odpowiedni poziom bezpieczeństwa pasażerów i otoczenia.

Kolejny problem to obsługa samych maszyn. Twórcy projektów starają się, aby auta były przystosowane do użytku dla każdego kierowcy. Ani start, ani lądowanie nie jest tak skomplikowanym manewrem jak w przypadku samolotu, niektóre są sterowane przez komputer. Mówi się jednak, że w przypadku latających samochodów wymagana będzie licencja pilota. Poruszanie się w przestrzeni powietrznej wymaga bowiem większych umiejętności i zdolności niż prowadzenie pojazdu naziemnego.

Kolejna przeszkoda to także ceny takich aut. Po wprowadzeniu na rynek będzie trzeba zapłacić za najtańsze ok. 1 mln euro. Kto więc obawia się nadmiernego ruchu nad dachem lub ryzyka kolizji, niech śpi na razie spokojnie. Tak szybko scenariusz filmów science-fiction się nie zrealizuje.



POLUB LUB UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ: 

 

MASZ LEKKIE PIÓRO? ZACZNIJ BLOGOWAĆ W ROSOMAG.PL