Rosomag.pl » Moda i uroda » Peeling smaczny i tani – wybierz coś z lodówki!

Peeling jest podstawowym zabiegiem kosmetycznym, który powinna wykonywać każda kobieta. W drogeriach jest mnóstwo gotowych preparatów o uwodzicielskich kolorach, zapachach, czasem też dość drogich. Dla odmiany więc proponuję  skorzystać z produktów, które znajdziemy we własnej kuchni!

Peeling naturalny

Peel to z języka angielskiego: złuszczać, skrobać, ścierać. Jest to najłatwiejszy sposób dbania o skórę: wygładzania jej i odmładzania… Zabieg zalecany jest nawet posiadaczkom młodej skóry – nie ma tu żadnych przeciwwskazań, a potrzeba peelingu wynika z samej fizjologii skóry. Ta bowiem złuszcza się w cyklu 28-dniowym. Niezbędne jest jednak usuwanie martwego naskórka, bo to on sprawia, że jesteśmy szorstkie w dotyku, a skóra wygląda wtedy na zmęczoną, jest szara. Usunięcie martwego naskórka poprawi koloryt i gładkość skóry. Lepiej ukrwiona i dotleniona odwdzięczy się blaskiem świeżości i młodym wyglądem. Poza tym po peelingu skóra o wiele lepiej wchłania kosmetyki (np. wyszczuplające, antycelulitowe, nawilżające…). Zabieg ten możemy wykonać samodzielnie, raz w tygodniu podczas normalnej kąpieli pod prysznicem. Co więcej – nie potrzebujemy żadnych drogich preparatów.

oliwa

Oliwa – jeden z podstawowych składników naturalnego peelingu

Peeling naturalny – przepis

Co powiecie na przykład na cudownie aromatyczny, pobudzający, poranny peeling… mieloną kawą? Kofeina zawarta w kawie (roślinny alkaloid) ma wspaniałe właściwości ujędrniające i wyszczuplające. To dlatego bardzo często jest składnikiem gotowych kremów i żeli wyszczuplających. A teraz uwaga: peeling fusami kawy zadziała jak preparat kosmetyczny – antycellulitowo i wygładzająco. Tyle, że możemy go zrobić po wypiciu porannej filiżanki kawowego naparu – z fusów! Fusy przeznaczone do peelingu można wzbogacić o kilka innych składników, wziętych z kuchennych szafek… Najpierw jednak trzeba zaparzyć świeżą kawę mieloną, czyli po turecku, ale mocną, z kilku łyżeczek. Gdy napar wystygnie odcedzamy fusy (naparu może lepiej nie pić, bo mocny jak kilka espresso!), które możemy zmieszać z solą (drobną lub grubą), oliwką dla dzieci lub oliwą z oliwek, garścią cynamonu. Dokładnie wymieszaną miksturę (nie powinna być zbyt rzadka) nakładamy na ciało  i masujemy okrężnymi ruchami, zaczynając od dołu ku górze. Peeling nie musi trwać długo – wystarczy, że dotrzemy do wszystkich partii ciała. Następnie spłukujemy resztki pod prysznicem i wygładzone (oraz obudzone) ruszamy do codziennych zajęć.

Limonkowy peeling dłoni

Oprócz soku z limonki do tego peelingu potrzebnych będzie (3-5) listków świeżej mięty (można teraz kupić taki krzaczek w doniczce). Trzeba miętę rozgnieść w moździerzu. Wycisnąć sok z połówki aromatycznej zielonej cytrynki, który ma działanie rozjaśniające i złuszczające. Oba składniki mieszamy z łyżką oliwy z oliwek i łyżką grubego cukru. Taką peelingującą papką masujemy dłonie i palce aż po ich koniuszki. Ten peeling jest szalenie miły, ponieważ pobudzone receptory wnętrza dłoni dają przyjemne doznania. Masaż powinien trwać kilka minut, można też pozostawić limonkowy peeling na dłoniach na 3 minuty, a następnie spłukać letnią wodą. Gotowe! Dłonie są miękkie, odświeżone, gładziutkie. Sprawdźcie same!

Sól morska – przebój łazienki

Peeling smaczny i tani - wybierz coś z lodówki!

Peeling naturalny dodaje urody i poprawia samopoczucie

Sól morska, himalajska (to ta różowa), wulkaniczna (czarna) jest ostatnio bardzo modna w kuchni. Świeżo mielona w bajeranckim młynku jest obowiązkowym dodatkiem do potraw. Ale sól może być także użyta w łazience – do peelingu antycellulitowego. Szczególnie jednak do tego celu polecam sól morską. To najtańszy środek złuszczająco-wyszczuplający. Już dawno zauważyłam, że po wakacjach nad Morzem Śródziemnym lub Czerwonym, gdy szczególnie często korzystałam z kąpieli morskich, moja skóra stawała się bardziej jędrna. Wydawało mi się nawet, że cellulit na nogach znacznie się zmniejszył. Kiedyś więc nabyłam w sklepie spożywczym 1 kg „miejscowej” soli morskiej i po powrocie do domu robiłam często taki „kuchenny” peeling, by podtrzymać cudowny, wakacyjny efekt pojędrniający.  Zabieg jest chyba najtańszym z możliwych peelingów, nie ma może  żadnego aromatu, ale jest skuteczny. Polecam, sprawdzone na własnej skórze! Wystarczy zwilżyć  dłonie, nabrać garść soli i wcierać ją intensywnie w skórę. uwaga, bowiem dla skóry wrażliwej, delikatnej może być to zabieg zbyt mocny.

Peeling solą powinien właściwie nazywać się scrubem – ze względu na mocne tarcie i intensywność. Podobne do niego jest złuszczanie kryształkami cukru. Po każdym peelingu skórę koniecznie trzeba natłuścić oliwką lub balsamem. Jedno zastrzeżenie: scrub’ów czy peelingów mechanicznych nie poleca się do złuszczania skóry twarzy, to oczywiste. Ale nie poleca się ich także skórze atopowej, alergicznej – częstej przypadłości młodych osób, lub też skórze podrażnionej,  bardzo suchej – dolegliwości z kolei dojrzałych kobiet.



POLUB LUB UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ: 

 

MASZ LEKKIE PIÓRO? PUBLIKUJ W ROSOMAG.PL