Rosomag.pl » Styl życia » Skórka pomarańczowa [BLOG]

Nie, nie chodzi wcale o niewłaściwe rozmieszczenie tkanki tłuszczowej na udach, pośladkach i licho wie, gdzie jeszcze, tylko najprawdziwszą skórkę zdartą żywcem z pomarańczy. W zamierzchłych latach osiemdziesiątych nikomu się bowiem o celulicie nie śniło. Nie, żeby nie istniał. Istniał, a i owszem, o czym mogą zaświadczyć chociażby gołe tyłki niewiast na obrazach Rubensa, tylko na rynku brakowało tylu, co dziś, firm farmaceutycznych, które we własnym interesie zmówiły się, by uświadomić kobietom defekty ich urody – te prawdziwe, i te urojone

Skórka pomarańczowa

85% kobiet (podobno tyle ma celulit)  żyło sobie wtedy w błogiej nieświadomości, a nam – dzieciom skórka pomarańczowa kojarzyła się ze świętami Bożego Narodzenia. A dlaczego?  U nas takie rarytasy były tylko na święta. Dostawałam je w paczce mikołajkowej z zakładu pracy ojca, na którą co roku czekało się z wypiekami na twarzy, lub od kogoś, kto miał do moich rodziców jakiś interes. Raz przyniosła je sąsiadka, która pracowała w Nowym Sączu, gdzie łatwiej je było kupić. Pamiętam, że było ich kilka w takiej czerwonej siatce, którą potem zakładałam młodszej siostrze na głowę, ale mama nie pozwoliła ich tknąć. W każdym razie, nie od razu. Schowała gdzieś, mówiąc, że część doda do sernika, a resztę dostaniemy, jak będziemy grzeczne. Udzielała je potem po kawałku, dlatego ich smak wydawał się taki wspaniały i niepowtarzalny. Prawie jak smak Donaldów, które poznałam później… i nawet nie przeszkadzał nam sok cieknący po palcach i lepiące się od niego dłonie (tego faktu nawet nie pamiętam, więc nie była to żadna niedogodność).

A co ze skórką pomarańczową? Rozdrobnioną na mniejsze kawałki suszyłyśmy na kaflowym piecu. Potem można ją było zetrzeć na tarce i dodać do sernika. Większe kawałki czasami lądowały w kompocie z suszu, również przygotowywanym na święta, który dzisiaj jakoś niezbyt mi smakuje, a wtedy był po prostu pyyyszny! Niektórzy natomiast, jeśli w sklepie nie brakowało cukru :), robili kandyzowaną skórkę pomarańczową i to był najlepszy sposób: pokrojoną w kosteczkę skórkę z sześciu pomarańczy należało zalać wrzącą wodą, podgotować z pięć minut, odcedzić  i zagotować na małym ogniu przez około godzinę  w 1/4 szklanki wody wymieszanej z dwiema szklankami cukru. Nie dość więc, że było pysznie, to jeszcze smacznie i nikt sobie skórką pomarańczą gęby nie wycierał, porównując ją do grudek tłuszczu na babskich udach…



POLUB LUB UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ: 

 

MASZ LEKKIE PIÓRO? PUBLIKUJ W ROSOMAG.PL