Strona główna » Rodzina, dom i natura » Kot  – i święty, i przeklęty…

Zwierz, który towarzyszy człowiekowi od tysiącleci – jednak nigdy przy nodze, jak pies. Symbol niezależności, magii, świętości i fatum. Supergwiazda filmów w Internecie. Mruczący obiekt miłości mieszkających  z nim ludzi i cel nienawistnych ataków, gdy bezdomny. Nasze uczucia do kotów są bardzo skrajne. Dlaczego?

Jego tajemniczy związek z człowiekiem ma długą historię i jest pełen sprzeczności. Oczywiście sprzeczności, które targają nami, nie kotami. Zwierzaki te, nie wiadomo zresztą dlaczego, tolerują niektórych z nas. Natomiast my, ludzie, miotamy się między gorącym pragnieniem obcowania z kotem, a całkowitą do niego odrazą. To go czcimy (starożytny Egipt i inne stare cywilizacje),  to znów surowo tępimy (zwłaszcza bezdomne, w miastach).

Od najdawniejszych czasów kotom przypisywano niesamowite „właściwości” (9 żywotów, umiejętność spadania na 4 łapy) i magiczne zdolności (bilokacji albo… zostawiania uśmiechu w powietrzu jak kot z Chesire w „Alicji w krainie czarów”). Koty od tysiącleci były towarzyszami czarownic i wielkich magów. Przypisujemy im posiadanie szóstego zmysłu, podziwiamy ich wielką od nas niezależność oraz tajemniczą osobowość, gdyż jest trudna do zbadania i opisania.

Kot to wybredny indywidualista, który nie każdemu okaże swe względy. Może nie lubić nawet swego właściciela (raczej człowieka, który z nim mieszka, bo nie można stać się właścicielem kota w takim samym stopniu, jak psa). Trudno zdobyć jego przyjaźń, ale wielu ludzi o nią zabiega, bo w kontakcie z tym zwierzakiem człowiek otrzymuje niesamowite emocje. Oczywiście nie chcę tu różnicować – kontakt z psem daje równie wiele radości, ale innej gatunkowo, że tak powiem.  W układzie człowiek – kot trudno zresztą jednoznacznie powiedzieć,  kto daje, a kto zyskuje. To obustronna wymiana. Ty dajesz mu troskę i pełną miskę, on daje… całego siebie.

Wracasz do domu po ciężkim dniu. Przekręcasz klucz w zamku, otwierasz drzwi, a tu na spotkanie wybiega mruczący futrzak, który ociera się o nogi, pręży grzbiet i domaga się pieszczot. To w jednej chwili  wywiera  kojący wpływ na psychikę, choćbyś nie wiem jak była zmęczona, zdołowana i zniechęcona. Koty swoim zabawnym zachowaniem (i to nie tylko kociaki, dorosłe są równie rozkoszne i zabawne) wprowadzają ludzi w super nastrój. Łagodzą psychiczne napięcie, pozwalają zapomnieć o troskach. Zabawa z kotem niesamowicie odpręża, a przytulanie go i głaskanie to wręcz rozkosz.

Kot domowy jest małym ssakiem drapieżnym, a szczyci się krewnymi jak lew czy tygrys szablozęby! Instynktu łowieckiego nie udało się w kocie (całe szczęście) stłumić, co obfituje w wiele zabawnych sytuacji. Ulubionymi obiektami polowań (w domu) może być: obiad na stole, lodówka (z zawartością), twoje rajstopy, piłeczka tenisowa, kwiaty w doniczkach, rybki w akwarium i kosz na śmiecie. Walka człowieka z kocim myśliwym jest z góry skazana na niepowodzenie, bo każdy mruczek przewyższa człowieka perfekcyjną budową anatomiczną. Ma o 40 kości więcej, a 30 mięśni ucha pozwala mu usłyszeć tak subtelny dźwięk, jak otwieranie drzwi lodówki…

Kot doskonale widzi – wzrok jest sześć razy lepszy od naszego i pozwala rozpoznać sylwetkę właściciela z odległości ponad 100 metrów. Co ciekawe, w przeciwieństwie do psa, kot „widzi” obraz na monitorze i lubi oglądać programy! Może stać się fanem jakiegoś serialu albo… meczów piłkarskich.

Istnieje gałąź medycyny naturalnej, która zwie się felinoterapią. Działa w niej wszystko, co kot ma – ciepło przytulanego zwierzaka koi obolałe stawy, a jego mruczenie wywołuje zdrowe wibracje w naszym organizmie, które działają wręcz… leczniczo! Nie mówiąc o tym, że mruczenie (nota bene mechanizm tych kocich dźwięków nie jest do końca poznany) jest przy okazji masażem dla ciała… Posiadanie kota ponoć obniża ciśnienie krwi. Pod wpływem głaskania obniża się poziom trójglicerydów i cholesterolu we krwi co w konsekwencji zmniejsza ryzyko miażdżycy i zakrzepów. W wielu krajach koty są często wykorzystywane w szpitalach, hospicjach, domach starości. Pojawiają się tam i przynoszą chorym, starym ludziom radość, odprężenie, zapomnienie o bólu i śmiech.

Posiadanie kota w domu to podobnie jak w przypadku psa – nauka odpowiedzialności i troski o druga istotę. Kot jednak uczy nas tolerancji odmiennych postaw, szacunku dla niezależności, integralności drugiej istoty. Nie daje się bowiem wytresować, nie jest na każde zawołanie, ma humory i kaprysy. Kłóci się, narzeka, ukrywa, rozrabia i każe za jakieś nasze przewinienie. Największym problemem, powodującym konflikty ludzko-kocie jest ostrzenie pazurów. Koty najczęściej ostrzą sobie pazury na rzeczach drogich naszemu sercu.

Jeśli jednak pragniemy mieć najbardziej miękki, nieprzewidywalny i inteligentny kawałek futerka do pieszczot oraz filozoficznych rozmów, zaprośmy do siebie kota! Możemy zyskać wspaniałego przyjaciela, który zawsze wyczuje zły nastrój, zrozumie gorszy dzień, przytuli się do chorego miejsca.

Są ludzie, którzy nie znoszą kotów, bo kochają psy. Są tacy, którzy cenią tylko koty, nie dostrzegając psów. Są tacy, którzy mają oba zwierzaki w domu albo tacy, którzy nie posiadają żadnego zwierzątka, natomiast dokarmiają te bezdomne.

Światowy Dzień Kota

Dziś (17 lutego) jest Dzień Kota. Dlaczego nie ma Dnia Psa? Tego akurat nie wiem, ale wydaje mi się, że może dlatego, iż koty bardziej potrzebują naszej sympatii i uwagi…

 


Podoba Ci się Rosomag.pl? Lubiąc lub udostępniając ten artykuł wspierasz nasz rozwój - dziękujemy! 

 

MASZ LEKKIE PIÓRO? WYPRÓBUJ SIĘ JAKO REDAKTOR


 
Strona główna » Rodzina, dom i natura » Kot  – i święty, i przeklęty…