Strona główna » Świat i podróże » Wielka Sobota w sercu buddyzmu, czyli brunetka na Sri Lance

Ubiegłoroczną Wielkanoc spędziłam na Sri Lance. W Wielką Sobotę postanowiłam pozwiedzać święte miejsce buddyzmu – Anuradhapurę. Nie spodziewałam się jednak, że Wielkanoc to wielkie święto także dla buddystów – przyszło mi się zmagać z niesamowitym upałem i… tłumem Lankijczyków, którzy przybyli tu na ważne ceremonie religijne

No cóż, najwyraźniej niezbyt dokładnie przeczytałam w przewodniku część dotyczącą świąt na Sri Lance. Jest w nim napisane, że Wielki Piątek i Wielkanoc obchodzone są tu bardzo spektakularnie, piątek jest w ogóle dniem wolnym od pracy, a zamieszkujący wyspę chrześcijanie organizują procesje oraz przedstawienia, na których odtwarzają mękę Chrystusa.

Zagęszczenie zabytków

Zupełnie tego nieświadoma zaplanowałam w wielkanocną sobotę zwiedzanie Złotego Trójkątato największe skupisko zabytków i starożytnych ruin, które rozciąga się na północ od Kandy, między Anuradhapurą a Polonnaruwą. Zaczęłam od Anuradhapury – miasto założone w III w p.n.e. było najstarszą stolicą tego kraju. Budowane, rozbudowywane przez półtora tysiąca lat było okazałą rezydencją władców Cejlonu, oraz centrum religijnym buddyzmu. Wzniesiono tu wiele klasztorów, w których mieszkali mnisi. Przy nich – potężne kopulaste budowle z cegły – tak zwane (tutaj) dagoby. Jest to  rodzaj buddyjskiej budowli sakralnej (zwanej w Azji stupą), pełniącej funkcję relikwiarza. Nie można jednak wejść do jego środka – dagoba nie ma drzwi, to kopiec ziemi obudowany cegłami i zwieńczony iglicą. Wiele dagob w Anuradhapurze miało ponad 100 metrów wysokości i ustępowało majestatycznością jedynie piramidom.

Sri Lanca

Dagoba Dźetawaranana

Z kolei łaźnie i ogrody Anuradhapury słynęły z urody nawet w południowych Indiach. W X w. miasto przeżyło najazd tamilski i zaczęło podupadać. Z biegiem stuleci znikało, stolicę dawno przeniesiono a piękne budowle zaczęła pochłaniać dżungla. Historia podobna do kambodżańskiego Angkor Watt – Anuradhapura została odkryta na nowo w XIX w., a od 1982 roku znajduje się na liście UNESCO.

Samochodem, tuk-tukiem, byle nie per pedes!

Obszar miasta jest ogromny, najlepiej zwiedzać je samochodem lub tuk-tukiem czy rowerem. Chciałam zobaczyć wszystkie zachowane dagoby, w tym właśnie najwyższą ceglaną budowlę na świecie, czyli stupę Dźetawanarana. Na mojej liście było też najstarsze drzewo świata – Sri Maha Bodhi – wyrosłe ze szczepki drzewa Bo, posadzonej w III w p.n.e., pod którym Budda doznał oświecenia… Przy dwóch pierwszych klasztorach nie było tłumów. Okrążyłam dagoby, co trwało nieco, zważywszy ich wymiary oraz to, że na sporym terenie okalającym dagoby trzeba zdjąć buty (teren świątyni). Chodzenie po rozgrzanych kamieniach bądź piasku boso było aktem fakirskiej odwagi i spowalniało znacznie marsz…

Świętujące tłumy

Kiedy jednak dotarłam do trzeciej, olśniewająco białej Dagoby Ruwanweli, w pobliżu której rośnie święty fikus – nagle wpadłam w wielki tłum. Skąd się tu wzięło tyle ludzi??? Tysiące ubranych na biało Lankijczyków przemieszczało się, kupowało lotosy, kąpało w jeziorku, lub też siedziało grupkami w cieniu drzew, jak na pikniku, słuchając „kazania” i śpiewów mnichów, czy też leżało pod wielkim murem, otaczającym stupę (nota bene bardzo charakterystycznym, gdyż wynurza się z niego naturalnej wielkości 344 słoni!). Przed murem wierni palą świeczki i kadzidełka. Nastrój nie do końca piknikowy – bardziej jednak podniosły (poza tymi kąpiącymi się w jeziorze).

Sri Lanca

To tutaj dopiero dowiedziałam się od Niro (mojego przewodnika Lankijskiego), że jest święto – Wielka Sobota. Wybałuszyłam na niego oczy – chrześcijańskie święto jest świętem na buddyjskiej Sri Lance? W dodatku ci wszyscy ludzi czekają tu godzinami  na jakieś religijne ceremonie. Zastanowiłam się – przecież jestem tu od 10 dni i zdołałam zobaczyć kilkaset (jeśli nie kilka tysięcy) posągów Buddy różnej wielkości, kilkadziesiąt posągów bogów hinduizmu, a nawet kilka, całkiem sporych rozmiarów posągów Chrystusa, nie mówiąc o kilku kościołach… Chrześcijanie też tu mieszkają i zdaje się, liczebnością dorównują społeczności muzułmańskiej. A religijny eklektyzm Lankijczyków ujął mnie już na samym początku pobytu. Dla nich ponoć Chrystus to bóg miłości…

Sri Lanca

Religijny eklektyzm – przy posągu Buddy obecne są także bóstwa hinduistyczne

I tą konstatacją kończę moje wspomnienie wielkanocne z tropikalnej wyspy, na której – wbrew pozorom jednak miałam okazję poczuć świąteczną atmosferę Wielkanocy. Alleluja!

foto główne: andbeyond.com

 
 
Strona główna » Świat i podróże » Wielka Sobota w sercu buddyzmu, czyli brunetka na Sri Lance

Sprawdź promocje zakupowe - nawet ponad 80% taniej dla naszych czytelników